Domowa siłownia od zera — mata, gumy i hantle

Domowa siłownia kojarzy się z piwnicą pełną sprzętu za kilkanaście tysięcy. Tymczasem sensowny start to trzy rzeczy, które mieszczą się pod łóżkiem i kosztują mniej niż dwumiesięczny karnet na siłownię: mata, komplet gum oporowych i para hantli. Jesień, kiedy plenerowe treningi robią się coraz mniej zachęcające, to idealny moment, żeby taki zestaw skompletować i przenieść ruch do domu.
Mata — fundament, którego się nie docenia
Teoretycznie można ćwiczyć na dywanie. W praktyce dywan się ślizga, parkiet odgniata kręgosłup przy każdym brzuszku, a sąsiedzi z dołu poznają rozkład treningu po odgłosach. Dobra mata treningowa załatwia wszystkie trzy problemy naraz. Przy wyborze liczą się dwie rzeczy: grubość i przyczepność. Do ćwiczeń siłowych i rozciągania sprawdza się grubość około 1–1,5 cm — cieńsze maty do jogi są świetne, ale do desek i klęków bywają spartańskie. Test przyczepności jest prosty: pozycja deski, jeśli dłonie jadą do przodu, mata się nie nadaje.
Gumy oporowe — najwięcej treningu na złotówkę
Gdyby trzeba było wybrać jeden sprzęt do domu, byłyby to właśnie gumy oporowe. Zestaw kilku oporów zastępuje pół siłowni: przyciąganie, wiosłowanie, wyciskanie, ćwiczenia nóg i pośladków, rozgrzewka barków. Zajmują tyle miejsca co skarpetki i jadą w każdą podróż. Kupując, lepiej wybrać komplet z różnymi oporami niż jedną „uniwersalną" — do ćwiczeń nóg potrzeba zupełnie innej siły niż do barków. Miniband na uda plus długa guma z uchwytami to duet, który obsłuży dziewięćdziesiąt procent domowych planów treningowych.
Drobna przestroga z doświadczenia: tanie gumy z niepewnego źródła potrafią strzelić w połowie ćwiczenia. To boli i uczy, że akurat tutaj kilka złotych dopłaty do sprawdzonego produktu ma sens.
Hantle — kiedy i jakie?
Hantle wchodzą do gry, gdy własny ciężar ciała i gumy przestają wystarczać. Na start nie trzeba całej piramidy obciążeń — wystarczy para hantli regulowanych, w których talerze dokłada się w miarę postępów, albo dwie pary stałych: lżejsza do ćwiczeń ramion, cięższa do przysiadów i martwych ciągów. Popularne ostatnio hantle z szybką regulacją pokrętłem są wygodne, choć droższe; klasyczne skręcane robią tę samą robotę wolniej i taniej. Zasada doboru wagi jest życiowa: ostatnie dwa powtórzenia w serii mają być trudne, ale wykonalne technicznie.
Cały zestaw — mata, komplet gum, hantle na początek — zamyka się zwykle w okolicach 200–400 zł, zależnie od półki. To tyle co dwa, trzy miesiące karnetu, z tą różnicą, że sprzęt zostaje na lata i nie wymaga dojazdu. A brak wymówki „nie chce mi się jechać" bywa najskuteczniejszym motywatorem ze wszystkich.

